piątek, 17 lutego 2012

Dla pijących indywidualistów

Gdy wczesnym popołudniem dotarliśmy do redakcji, na biurku zobaczyliśmy piosenkę:



Piosenkę zostawił Ponury Redaktor i na pewno chodziło o jakieś przesłanie. No, ale żeby namawiać nas na Jogę? Dziwne. Nie mogło przecież chodzić o żadne osobiste wycieczki, bo to, że wczoraj nie przyszliśmy, było raczej oczywiste, skoro przedwczoraj była promocja książki naszego znajomego. Wcześniej też nie mogliśmy, bo robiliśmy wywiad. Ze znajomym akurat, ale to tym bardziej było jasne, że trochę nam zejdzie. A jeszcze wcześniej to też było raczej oczywiste, że jak są popularne imieniny Erazma albo Kornelii, to też następnego dnia nas nie będzie!

No więc nie chodziło o to. Co w takim razie miał na myśli Ponury Redaktor? Pewnie koniec karnawału! Od dzisiaj do wtorku mamy te piękne dni, w czasie których nasza absencja jest absolutnie usprawiedliwiona. Już od dzisiaj w gromadzie znajomych możemy cieszyć się i bawić, bo od środy już niby nie będzie nam wolno. Rozpocznie się ponury czas picia bez tańców i swawoli. Najlepszy dla samotników. Na pijących indywidualnie wszyscy patrzą podejrzliwie i z jakimś takim dystansem. Od środy będzie im, wyalienowanym oryginałom, nieco lżej. My też im trochę pomożemy. Oto pięć najlepszych polskich piosenek dla nich i o nich:

5. „Nie dorosłem do swych lat” - Jan Nowicki i Kazik Staszewski. Piosenka taty Kazika. Nie jest łatwo samotnemu, ale „gdy po szklance koniak spływa jak łza”, to już jakoś lżej.



4. „Efekt uboczny trzeźwości” - Czesław Śpiewa. Nie zawsze rozumiemy do końca o czym są piosenki Czesia, ale fraza: „W spokojnym brzęku butelek / Odnajdę spełnione, spełnione nadzieje” przekonuje nas, że jesteśmy na dobrym tropie.




3. „Pijak” - Jacek Kaczmarski. Autor doświadczony w tym temacie, o czym świadczą takie piosenki jak ta o kacu gigancie czy pijanym poecie. Nie mówiąc już o tym, że piosenki Stanisława Staszewskiego Kaczmarski śpiewał już w latach osiemdziesiątych. Klasę słuchanego teraz utworu potwierdza fakt, że śpiewali go również artyści z tak różnych światów jak Habakuk czy Peja.



2. „38 piosenka o alkoholu” - Czarne Ciasteczka, czyli Świetlicki, Ziut Gralak i sekcja rytmiczna zespołu Świetliki. Alkohol, obok kawy i papierosów, to jeden z częstych motywów twórczości poety. Samotniczy styl też do niego pasuje. Malownicza fraza: „W moim domu nie ma problemu, albowiem piję na mieście” pochodzi z ust pewnego krakowskiego artysty. Dane zostały zatrzymane do wiadomości redakcji.



1. „Komu dzwonią” - Waglewski & Maleńczuk. Klasyka absolutna Stanisława Grzesiuka. Młodzieży ten utwór przypomniał Muniek Staszczyk i Szwagierkolaska. My wybraliśmy jednak wersję młodszą. Za sekcję dętą i fajne obrazki Yacha Paszkiewicza.



Trzeba przyznać, że nie zawsze wesołe były to piosenki, ale zauważyliśmy, że oprócz pieśni jednoznacznie biesiadnych (i najczęściej jednoznacznie wieśniackich) po wojnie prawie w ogóle nie powstały wesołe piosenki wódczane. Po wojnie Polak pił na smutno i z wyrzutami sumienia. A przecież można, a nawet trzeba, inaczej. Tak jak kiedyś (zaręczamy, że nazwisko Czyż pojawiło się w tej piosence zupełnie przypadkowo):

W samo południe
Hłasko. Nieobecny
Joanna Podsadecka
Hłasko. Nieobecny
Polaku, zrób to sam
Piotr Gabrysz
Polaku, zrób to sam
Szukam nowoczesnego heroizmu
rozmawiał Andrzej Drobik
Szukam nowoczesnego heroizmu
W samo południe
Powieści
Gaja Grzegorzewska
Wiać
Wstydu ni ma

Przed nocnymi bałnsami poszłyśmy z Malwiną i Eryką do kina na „Wstyd” Steve'a McQueena. Właściwie poszłam tam z tezą, której potwierdzenie chciałam znaleźć i znalazłam.



Współpracujemy z
Towarzysto Kulturalne Fuga Virtual Shtetl Śląsk Cieszyński ma sens Facciano  Jogging
Kulturatka Instytut obywatelski Radio Roxy Kultura - Telewizja Polska SA
Created by Agencja Reklamowa Yoho