zamknij         x
Serwis www.polskamasens.pl używa plików cookies zgodnie z opisaną polityką prywatności. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na użycie plików cookies.
poniedziałek, 4 czerwca 2012

Szczęśliwa wina – zrozumieć ducha czasu

Tsunami protestujących anonimów zalewa świat, tłumy zamaskowanych manifestuje swój gniew na ulicach, obdarzając szczególną nienawiścią urzędowe budynki.

fot. Vincent Diamante

Chodzi o niczym nie skrępowaną wolność komunikacji w przestrzeni wirtualnej. Siłą napędową globalnego protestu stało się nagłe zagrożenie powszechnego przekonania internautów, że mają prawo zjeść ciastko i mieć ciastko – Stefan Papp, jeden z nestorów polskiego dziennikarstwa, polemizuje z protestami przeciwko ACTA.

Kiedy się ujawniło, że te „chcenia” wzajemnie się wykluczają, wybuchła panika, że to jest zamach na wolność robienia, co się podoba i co się chce!
Jedynym rzeczywistym zamachem stała się obstrukcja komunikacji w realu i złośliwa destrukcja systemów elektronicznych różnych instytucji i osób, oskarżanych o planowanie gwałtu na świętej wolności. Wygląda na to, że zmasowana akcja zwolenników bezimiennego bezprawia, poskutkowała, bo procedura przyjęcia projektu ACTA została zawieszona...

Wolność
Jest to chyba najbardziej w dziejach ludzkości nadużywane słowo i pojęcie! Ale współcześni nadużywacze chyba pobili rekord absurdu, domagając się z jednej strony wolności dla wypowiedzi, pozbawionych autorów, bo anonim jest nikim, z drugiej – swobodnego i dowolnego korzystania z dzieł, które mają autorów!

Kiedy w dalekiej młodości, okoliczności ustrojowe skłoniły mnie, do postawienia sobie pytania: czym jest dla mnie wolność – pierwszym skojarzeniem było, że nie jest ona czymś samoistnym, co można dostać, wziąć sobie czy zgubić. Jest zawsze wolnością OD czegoś, KU czemuś i spełnia się przez jej praktykowanie. Jako cecha osobowości, przejawia się w niesterowalnym sposobie myślenia, w nieskrępowanym dokonywaniu wyborów i podejmowaniu osobistych decyzji. Jako funkcja statusu, jest możliwością swobodnego działania i realizowania swoich zamierzeń. Jako fenomen człowieczej natury, jest zdolnością do bycia sobą i do społecznego współżycia. Jako przedmiot prawa, wolność jest wartością chronioną.

Skoro wolność jest możliwością swobodnej duchowej i fizycznej aktywności, to znaczy, że warunkiem bycia wolnym jest branie ODPOWIEDZIALNOŚCI za to, co wolny człowiek czyni. Nawet ktoś zmuszony do zrobienia czegoś WBREW swojej woli, ponosi odpowiedzialność za ten czyn, choć nie jest jego decyzyjnym sprawcą, ponieważ nikt i nic nie może nikogo zwolnić z wolności odmowy. Odpowiedzialność jest złożonym nakazem moralnym: odmowa wykonania złego czynu jest postawą etycznie chwalebną, natomiast odmowa złożenia zeznania przez terrorystę o przygotowywanym ataku, jest dla przyszłych ofiar postawą zbrodniczą, lecz dla jego manipulatorów – jest bohaterstwem.

Dla mnie, w tamtym ponurym czasie, najważniejszym „odkryciem” było, że wolność polega na dokonywaniu osobistych wyborów, podejmowaniu niezależnych decyzji i na działaniu, zgodnym z moimi ideami. Są to przymioty wolności, które zależą wyłącznie ode mnie! Nawet osoba uwięziona, szantażowana, torturowana – może zachować swoją duchową niezależność, ponieważ nikt ani żadna ideologia – bez osobistego przyzwolenia – nie może zniewolić wewnętrznego świata człowieka.

Z perspektywy moich 80 lat, cieszę się, że tamten Stefan, tak właśnie odpowiedział sobie na pytanie, czym jest dla niego wolność: dzięki zrozumieniu, że człowiek jest PODMIOTEM wolności, czułem się w PRL-u człowiekiem wolnym, co znalazło wyraz w mojej działalności publicznej i artystycznej. Natomiast dyskomfort życia w totalitarnym systemie, równoważyły mi idee – rozmyślania o wyzwaniach DUCHA CZASU. Rozpoznawałem jego wartości i przesłanki świadomościowe również w swojej duchowości: w sposobie myślenia, w odczuciach i pragnieniach, bo człowiek jest źródłem i nosicielem ducha swojego czasu...

Teraz nie mogę pojąć, jak to się dzieje, że miliony ludzi broni swojego prawa do wolności BEZ odpowiedzialności, bo to przecież znaczy, że miliony ludzi kierują się fałszywą – wewnętrznie sprzeczną – świadomością wolności!

Komunikacja
Wbrew przekonaniom zwolenników wolności komunikacji, jej normatywna regulacja nie jest wymysłem polityków czy urzędników od publicznego porządku. Podstawową normą, ograniczającą wolność poruszania się, jest NATURALNA potrzeba ochrony własności terytorium życia, którą kierują się wszystkie stworzenia.

Współcześnie, pierwszym historycznym PRZYMUSEM formowania się jakościowo nowej kultury komunikacyjnej, był szybki rozwój motoryzacji na przełomie XIX i XX wieku. Postęp motoryzacji sprawił, że w celu zapewnienia bezpieczeństwa uczestnikom ruchu drogowego, MUSIAŁA powstać nowa dziedzina kodyfikacji: prawo ruchu drogowego – wciąż uzupełniany i zaostrzany zbiór przepisów, regulujących zasady użytkowania dróg publicznych. W Wikipedii wyczytałem, że pierwszym przepisem tego rodzącego się prawa, był obowiązek REJESTRACJI samochodu! Oznacza to, że IDENTYFIKACJA uczestnika ruchu drogowego jest podstawowym warunkiem bezpieczeństwa komunikacji.

Inna sprawa, że od początku rozwoju motoryzacji, przepisy ruchu drogowego są powszechnie i z premedytacją ignorowane. Mimo niezliczonych ofiar wypadków i katastrof komunikacyjnych, mimo ciągłego zaostrzania kar – nagminnie lekceważymy zasady bezpieczeństwa ruchu: bo chcemy zjeść i mieć ciastko. Taki mamy barbarzyński sposób bycia nowoczesną ludzkością...

Chyba nikt dzisiaj nie może wyobrazić sobie świata bez szczegółowej i surowej regulacji prawnej komunikacji samochodowej, kolejowej, lotniczej, morskiej.

Gwałtowny rozwój technologii informatycznej osiągnął tak wysoki poziom funkcjonalności, masowości dostępu i globalności zasięgu, że zaistniała konieczność dokonania DRUGIEJ epokowej modernizacji kultury komunikacji w przestrzeni wirtualnej.

Wiadomo, że z naturalnego prawa ochrony przestrzeni życia, wywodzą się w ludzkim świecie wielorakie ochronne GRANICE. Przekraczanie – bez zgody właściciela – granic czyjegoś terytorium, jest naruszeniem jego WOLNOŚCI do bycia sobą i u siebie. Stawianie, płotów czy murów – zabronione w Niemczech – leży w ludzkiej naturze, daje bowiem poczucie BEZPIECZEŃSTWA. Granice nie są jednak fenomenem jednoznacznym, bo chociaż moje dwie psinki zażarcie bronią „naszego” terytorium przed intruzami, to dla ptaków, kotów, myszy czy szczurów, psy i płoty nie mają znaczenia: nie ograniczają ich wolności poruszania się, podobnie jak ja – mimo ekologicznej wrażliwości – wdzieram się nieustannie na terytoria innych stworzeń, zakłócając lub dewastując ich przestrzeń życia...

Mój komputer jest pełen „płotów i murów”, które strzegą mojej prywatności, mimo to internetowe ptaki, koty, myszy i szczury nic sobie z tych obronnych zabezpieczeń nie robią, łamiąc moje prawo do wolności bycia bezpiecznym w użytkowaniu przestrzeni wirtualnej.

Chociaż ludzkość nie lubi uczyć się na swoich błędach, warto przypomnieć gorzkie doświadczenie XX wieku: technokratyczni barbarzyńcy robili z ziemią, powietrzem i wodą, co chcieli – dali sobie pełną WOLNOŚĆ dewastowania i zatruwania środowiska ekstensywną, rabunkową gospodarką. Dopiero apel U Thanta w 1970 roku, o konieczności ochrony środowiska naturalnego, otworzył nam oczy na tragiczne pogorszenie się jego stanu. A przecież każdy widział i wiedział, co się złego dzieje z jego otoczeniem, wielu osobiście doświadczało skutków chorobowych zatrucia środowiska ich życia.

Do dziś nikomu nie przyszło do głowy, by protestować przeciwko zakazom niszczenia NASZEJ Ziemi. Wręcz przeciwnie: wciąż mnożą się pozarządowe organizacje ekologiczne i partie Zielonych, a protesty obywatelskie skutecznie utrudniają szkodliwe inwestycje...
Dla ochrony naturalnego środowiska przed jego nieodpowiedzialną dewastacją, ludzkość ustanowiła mądre prawa oraz surowe kary i powołała liczne badawcze instytucje naukowe i służby, które kontrolują zachowanie się ludzi wobec przyrody. Ochrona środowiska stała się nową etyczną wartością normatywną, przyswajaną od przedszkola, masowo popularyzowaną i wymuszaną, bo jej łamanie jest bezwzględnie prawnie ścigane.

Nasuwa się pytanie: dlaczego bezpieczeństwo sztucznego WIRTUALNEGO środowiska człowieczej aktywności, nie jest równie pryncypialnie i surowo chronione, przed zatruciem i dewastacją, jak środowisko naturalne? Co się musi wydarzyć, jakie nieszczęście, jakie cierpienie musi ludzkość dotknąć, by nas przekonać, że rozwój Internetu osiągnął tak nieograniczone możliwości indywidualnego działania, że ta przestrzeń międzyludzkiej komunikacji staje się dzisiaj NAJWIĘKSZYM zagrożeniem bezpieczeństwa jednostki, grup społecznych i funkcjonowania żywotnych systemów cywilizacyjnych świata w ogóle?

Przestrzeń wirtualna
Technologia informatyczna jest cudem techniki, który otwiera świat na nieograniczone kontakty, udostępniając każdemu ogromne zasoby informacji i wiedzy. Rzecz w tym, że ta globalna przestrzeń międzyludzkiej komunikacji, stała się także dostępna dla tych wszystkich cwaniaków i ciemniaków, dewiantów i pozbawionych skrupułów złoczyńców, dla nawiedzonych fundamentalistów i rożnej orientacji terrorystów, sadystów i szantażystów, pedofili, homofobów i ksenofobów, rasistów i faszystów, dla złodziei i włamywaczy – dla tego okrutnego ZŁA, które jest na co dzień naszym udziałem i przekleństwem ludzkości.

Postęp stworzył ludziom możliwość podzielenia się myślami i wiedzą, doświadczeniem i przeżyciami, problemami, radościami i troskami – Internet jest ogólnoludzką przestrzenią wzajemnego wzbogacania się swoimi duchowymi wartościami. I co robimy z tym darem człowieczego geniuszu? Robimy z Internetu globalny magiel plotkarstwa, zawiści i podłości, miejsce moralnej egzekucji przeciwników poglądowych, wyznaniowych i kulturowych, szambo gnojenia ludzi, niszczenia idei i wartości. Internet jest rajem dla agresywnego chamstwa, nobilitacją nieuctwa, pauperyzacją intelektu i emocji – tryumfem pospolitości, braku kultury i bezdennej głupoty.

Kiedy kogoś boli głowa, nie wmawia sobie, że wszystko jest w porządku, BO cała reszta ciała go nie boli. Więc powiedzmy to sobie bez owijania w bawełnę, że w Internecie ujawnia się nie tylko piękno życie i ludzki geniusz, ale odbija się także cała brzydota świata, marność charakterów i okrucieństwo życia.

Są ludzie, którzy sprawują wysoką funkcję publiczną, zniżając tę godność do swojego poziomu prostackiej mentalności. Ale są też tacy, którzy bardzo się starają, by podciągnąć się do góry i dojrzeć do kulturowego poziomu WYSOKIEGO URZĘDU. Są ludzie, którzy zachowują się w salonach, jakby znaleźli się w chlewie i są tacy, którzy czują się zaszczyceni pobytem w szlachetnym otoczeniu i zachowują się godnie tego pięknego miejsca.

Czemu wejście do Internetu i poruszanie się w tej najwspanialszej kulturowej przestrzeni nowoczesnego świata, nie obliguje do SZACUNKU? Do intelektualnego i moralnego podniesienia się na wysokość tej kulturowej nobilitacji uczestnictwa w życiu publicznym? Zrobiliśmy z Internetu stajnię Augiasza i w dodatku fanatycznie bronimy jego dalszej degradacji. Przecież nie może, nie powinno tak być, by pojawienie się Internetu, uczyniło ludzkość GORSZĄ, jeszcze bardziej samolubną, skłóconą, bezbronną wobec zła i podłości...

Obrońcy wolności BEZ odpowiedzialności powiedzą pewnie, że komputer nie jest domowym ołtarzykiem, przed którym powinno się klękać. I słusznie: komputer nie jest obiektem kultu, więc dlaczego MODLĄ SIĘ do niego, jak do bożka wolności? Jeśli różnica między cepem a kombajnem ma charakter epokowy, to Internet w naszych domach jest gościem z nowoczesnego świata, ludzkości scalonej kulturą partnerskiego współżycia. Jest przestrzenią ludzi wzajemnie się dopełniających i sobie do życia potrzebnych.

Czy nieokrzesanie jest bardziej atrakcyjne niż ogłada, obycie, takt? W imię jakich wartości, bronimy wolności do popisów prostactwa i chamstwa? Czy demokratyczność Internetu polega na tym, że KAŻDY ignorant może się swobodnie dzielić swoim nieuctwem, swoimi kompleksami, fobiami, zboczeniami? Czy warto bronić braku kultury, niewiedzy, głoszenia nienawiści? Czy godzi się popierać wykorzystywanie Internetu do obrażania, do przywalenia komuś, do prześladowania ludzi?

Nie każdy musi mieć coś od siebie do powiedzenia i to nie jest żaden wstyd! Ale chwalenie się swoimi mankamentami intelektualnymi, jest kompromitujące. Zastanawiam się, jak to możliwe, że tak wielu użytkowników nie słyszy uszami duszy, komentarzy i osądów swoich wypowiedzi, w rodzaju: czytaj ze zrozumieniem, kretyn, burak, prymityw.

Publiczna wypowiedź nie jest splunięciem – jest społeczną wartością międzyludzkiej komunikacji. Anonimowość nie może uprawniać do wulgaryzowania tej komunikacji, więc może warto wymagać od siebie liczenia się z kulturą bycia i współżycia, gdy się wchodzi do publicznej przestrzeni wymiany myśli, przeżyć, doświadczeń.

Kultura
Najważniejszym przekazem kulturowym w przestrzeni wirtualnej jest sama kultura komunikacji: upowszechnianie wśród użytkowników Internetu POTRZEBY wzajemnego szacunku i ogłady zachowań w życiu publicznym! Wyjątkową obłudą jest domaganie się nieograniczonego dostępu do dóbr kultury, stosując barbarzyńskie metody manifestowania braku kultury – wyzwiska, szantaże, destrukcje życia publicznego.

Sensem rozwoju kultury duchowej jest kształtowanie psychospołecznych warunków współżycia ludzi, zgodnie z duchem postępu cywilizacji – doskonalenia życia człowieka. Współczesne przeobrażenia kulturowe dokonują się chaotycznie i polegają głównie na ignorowaniu podstawowych kryteriów funkcjonowania stosunków międzyludzkich: NAKAZÓW i ZAKAZÓW dotyczących postaw, zachowań i wzajemnych relacji.

Wychowywany do siedzenia przy stole i spożywania posiłku PO LUDZKU, przekonałem się, że zadawane mi w dzieciństwie męki, były jak najbardziej słuszne, bo kulturalne zasady posługiwania się nożem i widelcem są naprawdę praktyczne i ułatwiają jedzenie, nie mówiąc już o estetycznej wymowie stołowego savoir-vivre’u.

Jeżeli się pomyśli, że znaczenie wszelkich wartości zależy od ich uznawania, bo dla muzułmanina wizerunek Matki Boskiej, jest tylko obrazem „kobiety z dzieckiem na ręku” – to w gruncie rzeczy nie ma wartości, jako takich, samych w sobie. Dlatego trzeba chronić i bronić wartości, z którymi się utożsamiamy, trzeba zabiegać o ich szanowanie. Wartości kulturowe są nam potrzebne do życia, bo są katalizatorami stosunków międzyludzkich i naprawdę czynią nasze życie i współżycie trochę lepszym, trochę bardziej ludzkim...

Dla milionów protestujących Anonymous’ów, Internet nie jest kulturotwórczą wartością, podlegającą ochronie. Wręcz przeciwnie: jest wykorzystywany jako pole dewaluacji normatywnych wartości kulturowych w skali masowej. Stąd tak gwałtowny sprzeciw wobec prób cywilizowania komunikacji internetowej OGRANICZENIAMI, które wynikają z potrzeby zapewnienia bezpieczeństwa użytkownikom. Ten antykulturowy charakter buntu anonimów ujawnia się szczególnie silnie, w ignorowaniu praw autorskich TWORCÓW dóbr kultury artystycznej, jakby twórczość nie była pracą, nie miała wartości...
Osobliwe jest to dwoiste pojmowanie praw człowieka: użytkownicy chcą mieć prawo do korzystania z pracy twórców, którym jednocześnie odmawiają prawa do ochrony ich dzieł.

Posiadam pokaźny dorobek, i bardzo cierpię, że moje prace nie docierają do adresatów – do LUDZI. Przecież nie po to zajmowałem się przez całe życie tworzeniem, by moje prace spoczywały w pracowni! Rozwój nowoczesnej techniki informatycznej przyjąłem z wielką nadzieją, że spowoduje ona jakościowy przełom w obiegu idei i w obecności twórczości artystycznej w życiu codziennym. Spodziewałem się, że Internet stanie się przestrzenią szerokiego upowszechnienia kultury i sztuki! Z mojego punktu widzenia, Internet jest stworzony do tego, by prawdziwie zdemokratyzować uczestnictwo w życiu kulturalnym. Dlatego jestem za BEZPŁATNYM dostępem użytkowników do dóbr kultury artystycznej w Internecie!
Ale jak długo istnieje pieniądz, twórca musi za swoją pracę – tak, jak każdy pracujący człowiek – dostawać wynagrodzenie, bo musi mieć z czego żyć. Uważam, że publikowanie dzieł kultury artystycznej w Internecie powinno być finansowane przez MECENAT PAŃSTWOWY. Kompetencją państwa jest inwestowanie w rozwój i w upowszechnienie kultury artystycznej, jako dobra narodowego. Wyobrażam sobie powstanie specjalnego forum fachowej prezentacji dzieł plastyki, poezji, literatury, muzyki, śpiewu, filmu, teatru, baletu etc, z informacją i publicystyką kulturalną, z publicznym dialogiem o wartościach.

Państwowy mecenat powinien wreszcie „odkryć” możliwości Internetu i zatroszczyć się o popularyzację wysokiej sztuki w jego przestrzeni, bo właśnie taka twórczość ma moc kształtowania kultury duchowej społeczeństwa i najbardziej potrzebuje mecenatu!
Jest wielką niesprawiedliwością, że tylko twórcy sztuk plastycznych, nie tylko bezpłatnie wystawiają swoje prace, robiąc show ZA DARMO, ale często ponoszą także koszty druku katalogów, plakatów, zaproszeń. Nie mówiąc już o tym, że twórczość plastyczna – pod względem kosztów materiałowych – jest najdroższą dziedziną kultury.

Dobra kultury duchowej są adresowane do OSOBY, nie do TŁUMU, jak reklama proszku do prania. Percepcja jest osobistym przeżyciem. Dzięki temu sztuka indywidualizuje społeczeństwo. Osoba ma imię i nazwisko – nie jakieś nicki czy ksywy, które z definicji są bezosobowe. Tłum zaciera cechy osobiste – pozbawia tożsamości. Dawno temu pewien Amerykanin zasłynął tym, że stojąc w tłumie, nagle wyciągnął ramiona i podskakując wołał: Jestem John Smith! Jestem John Smith! Ten rozpaczliwy protest przeciwko anonimowości jednostki w masowym społeczeństwie, stał się znakiem czasu rewolucji przemysłowej, kiedy pojawiły się trendy standaryzacji i unifikacji postaw, zachowań, oczekiwań...
Dzięki duchowej wolności, każdy człowiek może być INNY, niepowtarzalny! Co sprawia, że nagle miliony ludzi zaprzeczają swojej indywidualności, swojej osobności, skrywając twarze pod jakąś głupkowato uśmiechniętą maską? Czy symbolem człowieka wolnego może być masowo powielana, absurdalna maska idioty?

Nazwisko dotyczy konkretnej osoby, stoi za nim ludzkie życie – przeżycia i dokonania. To, że człowiek jest identyfikowalny, wyróżnia go wśród innych stworzeń. Nie rozumiem, jak można dzielić się osobistymi myślami, poglądami, uczuciami, podpisując się jakimś nic nieznaczącym szyfrem. To jest upokarzające: ludzie byli numerami w Auschwitz!
Przepraszam za surowy osąd, ale ja także mam prawo być OBURZONYM!

*
Globalna burza wokół ACTA ujawniła dwie prawdy: pierwsza – w obowiązku i kompetencji urzędników i polityków leżą problemy bezpieczeństwa funkcjonowania Internetu, natomiast humanizacja komunikacji w przestrzeni wirtualnej, kwestia kultury i obyczajowości jej użytkowników, jest sprawą INTERNAUTÓW – ich samokontroli, bowiem są kreatorami i podmiotami tej przestrzeni, druga prawda – nie można rozwiązywać problemów systemowych bez całościowej WIZJI świata nowoczesnego obiegu idei i informacji! Unikam takich określeń, jak ŁAD czy PORZĄDEK w komunikacji, wolę mówić o ORGANIZACJI, bo polega ona na całościowym rozwiązaniu sprawnego, bezpiecznego i bezkolizyjnego jej funkcjonowania. Administracja i internauci powinni uwolnić się z fałszywych przekonań i ambicji i razem ucywilizować Internet. Póki nie będzie za późno.

Zwracam się więc do WSPÓŁTWÓRCÓW i GOSPODARZY tej wspaniałej społecznej przestrzeni współżycia ludzi: zastanówcie się, Anonymousy, czy świat, jaki WY chcecie sobie i NAM urządzić, będzie na pewno tym i takim światem, w jakim SAMI chcielibyście żyć? Światem ludzi zagrożonych i coraz bardziej bezbronnych! Spróbujcie trochę dalej domyśleć swoje oczekiwania: dokąd zmierza eskalacja drogi żywiołowego bezprawia, którą z kultową fascynacją obraliście? Jaki będzie jej następny etap? I następny, i następny...

W życiu społecznym tak bywa, że nagromadzone sprzeczności, krzywdy i upokorzenia, pewnego dnia wybuchają gwałtownym gniewem. Jeżeli ten bunt zaowocuje mądrością działania, obywatelom uda się zmienić ich zły los. Tak powstała posierpniowa sprawcza siła krytyczna. Przemawiając na wiecu do tysięcy pełnych nadziei i trwogi ludzi Solidarności, Prymas Polski, kardynał Stefan Wyszyński, przywitał ich słowami św. Augustyna o SZCZĘŚLIWEJ WINIE...


W tekście wykorzystano rysunki z teki „Człowiek z kwiatkiem”, 1980, wydanej w RFN.
Stefan Papp
Wydawca:
Fundacja Świat Ma Sens
Współpracujemy:
Kulturatka   Kultura - Telewizja Polska SA   Towarzysto Kulturalne Fuga   Śląsk Cieszyński ma sens   Virtual Shtetl   Instytut obywatelski   Radio Roxy   Wielka Litera   Kino Świat
Patronujemy:
Międzynarodowy Festiwal Kryminału   Facciano Jogging   Polska Zadaje Szyku!
Created by Agencja Reklamowa Yoho