sobota, 18 lutego 2012

Mutanty

To będzie, dla odmiany (sic!), o ciemnej stronie związków. O tym, że ludzie w niektórych związkach mutują. Przestają być sobą, a stają się wypadkową tego, jakimi chcieliby ich widzieć partnerzy i tego, jakimi oni sami nie chcieliby być.

rys. Olga Olechowska

A przecież właśnie między innymi po tym można poznać udany związek, że partnerzy przejmują od siebie to, co najlepsze i wydobywają z siebie nawzajem najfajniejsze, czasami głęboko ukryte cechy. W złych związkach natomiast z obu partnerów wyłazi to, co najgorsze. Posłużę się tu przykładem Eryki, która jest dobrym przykładem na wszystko.

- Koleś, z którym się związałam, wydawał mi się wcześniej najfajniejszym kolesiem na świecie. Przystojny, sympatyczny, totalnie wyluzowany, pomocny, dowcipny. No ideał. Po kilku miesiącach okazało się, że jest okrutny, pospinany, zakompleksiony, egoistyczny, sztywny, zgorzkniały, a gdy miał jeden ze swoich ataków agresji, to wręcz stawał się brzydki. Gdyby ktoś na początku tego związku, jakaś wróżka z TVN, pokazała mi w szklanej kuli, jak to będzie wyglądać za kilka miesięcy, za rok, za dwa, za trzy... to pewnie bym nie uwierzyła, ale może byłaby szansa, abym się zastanowiła i uciekła w porę. A tak, to ta zmiana w nim, ta mutacja, postępowała powoli i jak się zorientowałam, ze wszystko jest nie tak, to było już za późno. Proces był za bardzo posunięty, a ja tkwiłam w samym środku tego rozwijającego się koszmaru, traktując to, co nienormalne, za normę. Ostatnio w magazynie Pani, czytałam artykuł o przemocy w związkach i odpowiedziałam twierdząco na ponad połowę pytań dotyczących tego zjawiska. Gdy dobrnęłam do końca okazało się, że gdy chociaż na jedno z pytań odpowiesz „tak”, to czas, by się zastanowić, czy w twoim związku jest wszystko jak być powinno. I tu docieram do sedna. Nie chcę go wybielać, tego mojego byłego chłopaka, ale ja wiem, że to ja swoim zachowaniem ofiary obudziłam drzemiącego w nim potwora. Od samego początku tej relacji nie nakreśliłam żadnych wyraźnych granic tego co wolno, co jest dla mnie akceptowalne. Byłam taka zadowolona, że ze mną jest, że pozwoliłam się traktować najgorzej. Zaczęłam się buntować dopiero wtedy, gdy przestałam go kochać i przestało mi na nim zależeć. A wtedy było za późno i bez sensu i tylko równia pochyła i nakręcająca się spirala przemocy i nienawiści. Nikomu niepotrzebny pokaz siły z obu stron. Mściłam się nie tylko za to, jak mnie traktował, ale głównie za to, kogo ze mnie zrobił. Nie chciałabym znać takiej beznadziejnej osoby, jaką byłam.

Dlatego dobrze jest dawać na początku jakiś kredyt zaufania partnerowi, ale może warto też od początku zaznaczać czego się oczekuje i co jest kategorycznie nie do zaakceptowania. Często boimy się, że takie otwarte i radykalne stawianie sprawy kogoś do nas zniechęci, ale jeśli kogoś zniechęca to, że mu się powie, aby nie wrzeszczał lub nie rzucał przedmiotami, to może taki związek nie jest wiele wart, co?
W samo południe
Hłasko. Nieobecny
Joanna Podsadecka
Hłasko. Nieobecny
Polaku, zrób to sam
Piotr Gabrysz
Polaku, zrób to sam
Szukam nowoczesnego heroizmu
rozmawiał Andrzej Drobik
Szukam nowoczesnego heroizmu
W samo południe
Powieści
Gaja Grzegorzewska
Wiać
Wstydu ni ma

Przed nocnymi bałnsami poszłyśmy z Malwiną i Eryką do kina na „Wstyd” Steve'a McQueena. Właściwie poszłam tam z tezą, której potwierdzenie chciałam znaleźć i znalazłam.



Współpracujemy z
Towarzysto Kulturalne Fuga Virtual Shtetl Śląsk Cieszyński ma sens Facciano  Jogging
Kulturatka Instytut obywatelski Radio Roxy Kultura - Telewizja Polska SA
Created by Agencja Reklamowa Yoho