poniedziałek, 3 października 2011

Zawody mają sens!

Trzy lata temu, mając czterdzieści lat, nieoczekiwanie zaliczyłem sportowy debiut. Na dodatek przebiegłem wtedy 21,095 km. Wczoraj ukończyłem dwudzieste piąte zawody (a były wśród nich już 4 pełne maratony). Była świetna atmosfera, emocje. Usłyszałem też ryk... słonia.

fot. Marzena Fick

Zaczęło się od tego, że biegałem dla siebie: dla lepszego samopoczucia i zdrowia. Ale gdzieś po roku spotkałem kolegę, który miał za sobą... maraton! Zasugerował, bym też wystartował w zawodach biegowych. Odpowiedź była prosta: nie! Znajomy nie odpuszczał… ja się upierałem. Bo przecież biegam dla siebie, a nie po to, żeby startować w zawodach. Na dodatek nigdy wcześniej nie brałem udziału w żadnej sportowej rywalizacji, nie licząc szkolnych sprawdzianów na WF-ie :)

Jednak przez następne tygodnie miałem zamęt w głowie. Ciekawość związnych z zawodami emocji nie dawała mi spokoju. Za kilka dni miał odbyć się półmaraton w Katowicach, a więc okazja, by spróbować – a na dodatek przebiec 21 km, dystans wtedy dla mnie nieosiągalny!
W deszczową niedzielę 21 września 2008 roku z sercem w gardle, ale gotowy na wszystko, pojawiłem się przy katowickim Spodku. W wieku czterdziestu lat pierwszy raz w życiu znalazłem się na liście startowej! Gdy odbierałem numer startowy, cieszyłem się jak dziecko, które dostaje upragnioną zabawkę! Z minuty na minutę napięcie rosło, a ja czułem, że dzieje się coś ważnego w moim życiu!
I choć rano w dniu zawodów pojawił się lęk i pytania, czy dobiegnę, to ciekawość zwyciężyła!
Gdy stałem obok tłumu rozgrzewających się zawodników zobaczyłem coś wyjątkowego: wielką wspólnotę ludzi pozytywnie zakręconych! Uśmiechy, przyjacielskie powitania, radość w oczach – to pozostało w mojej pamięci do dziś. Poczułem emocje, o których nie miałem do tej pory pojęcia! Zapomniałem o porannych rozterkach. Wiedziałem już, że dam radę! Wiedziałem już, że pojawienie się na zawodach miało SENS!
*
Do dziś przeżywam bardzo emocjonalnie każdy start, choć było ich już.....! Właśnie, ile? Od razu sprawdzę, bo na maratonypolskie.pl mam profil, a w nim zakładkę „starty”, która działa jak najlepszy notatnik – polecam wszystkim biegaczom. Tylko się zaloguję i już wiem, że było ich 24, w tym cztery maratony!
Dlaczego pomimo tylu startów nadal z przyjemnością jeżdżę na zawody?
Już odpowiadam! Oprócz własnych ambicji pobicia kolejnej „życiówki” oraz udowodnienia sobie, że można biec szybciej niż na treningu (uwierzcie: na zawodach można podkręcić tempo i to bardzo), głównym powodem jest panująca tam atmosfera. Niepowtarzalna, którą tworzą niesamowici, choć w większości anonimowi ludzie – zawodnicy i kibice! Wielka sportowa rodzina, na którą zawsze można liczyć, gdy zdarzy się coś nieplanowanego! Gdy pojawią się chwile zwątpienia i słabości, kiedy brakuje sił żeby postawić kolejny krok! Widziałem, jak zawodnicy zatrzymują się rezygnując z własnych celów, tylko po to, żeby dodać otuchy innym i zmotywować ich do dalszej walki. Czasami wystarczy kilka słów, mały gest, wyciągnięta dłoń, a bieg nabiera innej wartości i wymiaru! Serdeczność, która panuje dookoła spycha na drugi plan sportową rywalizację.

Odrębnym tematem jest tłum dopingujący na trasie i wiwatujący na mecie! Gdy widzę bijących brawo ludzi, to czuję, że nie biegłem tylko dla siebie! Związane z tym emocje sprawiają, że wszyscy stajemy się wyjątkowi, wszyscy stajemy się zwycięzcami.
Dlatego zachęcam do udziału w zawodach wszystkich biegających oraz tych, którzy mają ochotę zacząć przygodę z joggingiem. Przez cały rok w każdym zakątku naszego kraju odbywają się amatorskie zawody biegowe. Spróbujcie! Jestem pewien, że będziecie się dobrze bawić!
Na końcu z wielkim szacunkiem chciałbym wspomnieć o niepełnosprawnych zawodnikach! Ci niesamowici ludzie walczą jak równy z równym – bez taryfy ulgowej! Dzięki uporowi i samozaparciu dorównują kroku zdrowym zawodnikom!
Należą się im największe słowa uznania, bo dokonują rzeczy niemożliwych! Gdy mijają mnie na trasie z wielką przyjemnością biję im brawo! Czasami robię to resztkami sił, ale zawsze z podziwem, że dają radę, nie odpuszczają! Ta wyjątkowa grupa biegaczy uświadamia mnie jeszcze bardziej, że udział w zawodach ma SENS!
*
Jest niedziela 2 października, jestem już po zawodach – znowu szczęśliwy, bo miałem kolejny wspaniały dzień. Spędziłem go aktywnie wśród 1200 biegaczy, którzy pojawili się na linii startu oraz z przyjaciółmi z Klubu Facciamo Jogging. Zawody odbywały się w Wojewódzkim Parku Kultury i Wypoczynku na granicy Chorzowa i Katowic. Zawodnicy lubią to miejsce, bo biegnie się parkowymi alejkami wśród zieleni oraz odgłosów zwierząt z pobliskiego zoo. Dziś słyszałem słonia.

PS.
Na zdjęciu biegacze oraz kibice (w koszulkach POLSKA MA SENS) z Klubu Facciamo Jogging.

Artur Szcześniak – Facciamo Jogging


Współpracujemy z
Towarzysto Kulturalne Fuga Virtual Shtetl Śląsk Cieszyński ma sens Facciano  Jogging
Kulturatka Instytut obywatelski Radio Roxy Kultura - Telewizja Polska SA
Created by Agencja Reklamowa Yoho