Czy start w maratonie ma sens? To pytanie zadają sobie biegacze, naukowcy, lekarze. Jest wiele teorii na ten temat, ale tylko dwie tezy: TAK lub NIE!

fot. Aerofoto - Kaczarczyk
Jak mawia biegacz dr Thomas Wessinghage:
„Maraton jest bardzo niezdrowy. Byłby zdrowszy, gdyby miał 20-30 km długości. 42 km to stanowczo za dużo. Jednak nie ma na świecie rzeczy, która tak wspaniale służyłaby zdrowiu, jak przygotowania do biegu maratońskiego”.
A wszystko zaczęło się w starożytnej Grecji… Maraton to nazwa małej greckiej wioski, która we wszystkich językach świata stała się nazwą konkurencji biegowej. Według historyków ok. 500 lat p.n.e. stał się cud pod Maratonem! W cichej zatoczce w pobliżu Maratonu, osłabiona armia grecka pod wodzą Miltiadesa powstrzymała desant niepokonanej dwudziestotysięcznej armii perskiej, która szykowała się do podboju Aten. Jak głosi legenda, po zwycięstwie Miltiades wysłał jednego ze swoich żołnierzy do stolicy. Prawdopodobnie był nim Fejdippides, który pokonał wtedy dystans ok. 35km. Gdy po kilkugodzinnym biegu (w żołnierskim rynsztunku) dotarł na ateński rynek, był u kresu sił. Krzyknął: „Cieszcie się. Zwyciężyliśmy”, a chwilę później upadł na posadzkę agory i wyzionął ducha. Wyczyn ten przeszedł do historii i dał początek najbardziej widowiskowej konkurencji biegowej. Konkurencji, która łączy fizyczną wytrzymałość i siłę charakteru zawodnika.
Podczas Igrzysk I Olimpiady Ery Nowożytnej w 1896 roku, odbywających się w Atenach, na starcie stanęło 18 śmiałków. Do mety dobiegło 10 zawodników, pokonując dystans 40 km. Pierwszym mistrzem olimpijskim w maratonie został Grek - Spiridon Louis, który ukończył zawody w czasie 2:58:50. W czasie kolejnych i igrzysk, dystans mieścił się w widełkach 40 – 43 km. Dopiero w 1921 r. Międzynarodowa Federacja Lekkiej Atletyki podjęła decyzję, by długość: 42 km 195 m ustalić jako jedynie obowiązującą. Gorączka biegów maratońskich zaczęła ogarniać cały świat. Przyczyniło się do tego wynalezienie w latach 60. joggingu – biegu po zdrowie. W dzisiejszych czasach maraton wpisał się na stałe w kalendarz imprez sportowych największych metropolii świata. Przyciąga tłumy zawodników i kibiców, można śmiało powiedzieć, że świat zwariował na jego punkcie. Zawody maratońskie, to wielkie sportowe święto biegaczy: amatorów i zawodowców. Najlepsi zawodnicy pod okiem trenerów, dietetyków, masażystów doskonalą technikę, by pokonać dystans w jak najkrótszym czasie. Walka o kolejny rekord trwa!

Wszyscy zadają sobie tylko jedno pytanie: czy można przebiec maraton poniżej dwóch godzin?
Aktualny rekord świata w maratonie należy do Kenijczyka - Patricka Makau Musyoki, który w czasie 2:03:38 pokonał Maraton Berliński. Wśród kobiet króluje Brytyjka -Paula Radcliffe, która w 2005 r. uzyskała czas 2:15:25.
Z Polaków najszybciej maraton przebiegł Grzegorz Gajdus. Czas: 2:09:23. Natomiast najlepsza w tej dziedzinie Polka – Małgorzata Sobańska - potrzebowała 2:26:08.
„Jeśli chcesz biegać - przebiegnij kilometr, jeśli chcesz zmienić swoje życie - przebiegnij maraton”. To słowa wypowiedziane przez Emila Zatopka, zawodowego żołnierza armii czechosłowackiej, który w 1952 r. został bohaterem Igrzysk XV Olimpiady. Zatopek dokonał rzeczy, której nie udało się powtórzyć nikomu do tej pory: zdobył trzy złote medale w biegach na 5000 i 10000 m oraz w maratonie, w którym wystartował pierwszy raz w życiu!
Wszyscy maratończycy, których znam, zgadzają się z słynnym Czechem i potwierdzają, że ukończenie maratonu zmieniło ich życie! Moje również i to bardzo!
Maratończyków możemy podzielić na trzy grupy:
Pierwsza, do której należę, biega maratony raz, góra dwa razy w roku. Robimy to, bo sam udział w tym wielkim sportowym święcie daje nam wiele radości i satysfakcji. Nie liczy się wynik, tylko sam fakt ukończenia zawodów. Bardzo często zdarza się, że z braku sił musimy przejść do marszu. Bywa, że nie zawsze udaje się nam dotrzeć do mety i musimy zejść z trasy. I choć taka decyzja nie należy do łatwych, to zawsze powinien wygrywać rozsądek. To żaden wstyd nie ukończyć maratonu z powodu bólu, kontuzji, wyczerpania lub odwodnienia organizmu. Ważne, że po kilku miesiącach, bardziej doświadczeni i lepiej przygotowani wracamy, żeby ponownie zmierzyć się z wyzwaniem.
Kolejna grupa to biegacze, dla których udział w kilku maratonach w roku to chleb powszedni. Oczywiście, gdy pojawiają się na mecie, są wyczerpani i obolali. Na trasie mają chwile słabości i zwątpienia, ale walczą do końca. Należy do nich mój serdeczny kolega Rafał Chomik, który w ubiegłym roku ukończył 5 maratonów, w tym 4 w odstępach dwutygodniowych. Zawodnicy ci przygotowują się do zawodów według specjalnie przygotowanych planów treningowych, którym poświęcają dużo więcej czasu niż wspomniana wcześniej pierwsza grupa. Biegają, jeżdżą na rowerze, chodzą na basen i siłownię! Dzięki dodatkowym zajęciom zwiększają swoją wydolność i wzmacniają masę mięśniową! Swój plan starają się zrealizować zawsze w 100%. Dzięki temu udaje się im osiągnąć zamierzony cel.
Trzecia grupa, to tzw. urodzeni biegacze. Zawodowcy i amatorzy, którzy pokonują dystans w czasie poniżej trzech godzin. Jest wśród nich wielu Polaków m.in. mój kolega Robert Krzak, który kilka dni temu ukończył swój 25 maraton, tym razem w Chicago! Z 45 tysięcy startujących zawodników, Robert ukończył zawody na 311 pozycji. To jego kolejny sukces. Na początku przyszłego roku wybiera się na Antarktydę, aby pokonać maratoński dystans na ostatnim z siedmiu kontynentów, który pozostał mu do zaliczenia. Dla Roberta jogging to nie tylko pasja, ale całe życie. Dzięki wsparciu rodziny oraz wielu osobistym wyrzeczeniom, wolny czas poświęca morderczym treningom. Każdy dzień podporządkowany jest specjalnemu cyklowi przygotowań. Dieta, nawadnianie organizmu, uzupełnianie witamin itp. to dla Roberta codzienność. Małe odstępstwo od planu spowodowane np. chorobą, może doprowadzić do spadku formy i wtedy wszystko trzeba zaczynać od nowa. Jednak Robert to urodzony biegacz, a tacy nie poddają się łatwo! Jego talent i szczęście sprawiły, że trenuje pod okiem wybitnego maratończyka, autora książek „Biegiem przez życie” i „Maraton” - pana Jerzego Skarżyńskiego.
Czy maraton ma sens? Odpowiedzcie sobie sami na to pytanie. Ja wierzę, że tak!
Kończąc mój trzeci i ostatni tekst o bieganiu, pozwolę sobie zacytować motto z mojej ulubionej książki Christophera MacDougalla „Urodzeni biegacze”:
„Człowiek nie przestaje biegać dlatego, że się starzeje. Człowiek starzeje się, ponieważ przestaje biegać”.
PS Wczoraj, wraz z kolegami - Rafałem i Zbyszkiem, ukończyłem 12 POZNAŃ MARATON.
Na linii startu pojawiło się prawie 5 tys. zawodników, z czego do mety dotarło 4619.
Biegacze cenią te zawody za wzorową organizację oraz niesamowitych kibiców. Od lat jest to największy maraton organizowany w naszym kraju. Choć każdy z nas miał chwile zwątpienia, to jednak udało się, pokonaliśmy swoje słabości i dotarliśmy do mety. Warto było kolejny raz zmierzyć się z tym magicznym dystansem i przekroczyć linię maratońskiej mety!